Hybrydy — najnowsze newsy

Wszystko o napędach hybrydowych po polsku. Śledzimy premiery i testy hybryd — od klasycznych układów, przez odmiany plug-in (PHEV) doładowywane z gniazdka, po nowe generacje jednostek łączących spalanie z elektrykiem. Każdy wpis to nagłówek i zajawka z linkiem do oryginału u wydawcy.

Vauxhall Astra w teście: czy hybryda plug-in to najlepszy wybór w gamie?
Autocar Testy

Vauxhall Astra w teście: czy hybryda plug-in to najlepszy wybór w gamie?

oryg.: Vauxhall Astra driven: is the PHEV the pick of the line-up?

Hybryda plug-in brytyjskiego rodzinnej klasyka zyskała świeży wygląd i dłuższy zasięg w trybie elektrycznym. Gdy cena przestaje być kluczowym czynnikiem, wybór napędu sprowadza się do osobistych preferencji i sposobu użytkowania – co daje klientom realną władzę. Takie podejście przyjął Vauxhall w odświeżonej Astrze po liftingu: hybrydowa, hybryda plug-in oraz elektryczna wersja rywala Volkswagena Golfa mają tę samą cenę startową, niezależnie od tego, czy wybierzemy nadwozie hatchback, czy kombi Sports Tourer. Biorąc pod uwagę obecne trendy w branży, wielu klientów może skierować wzrok w stronę wersji elektrycznej, którą testowaliśmy osobno, ale sporo osób nie jest jeszcze gotowych na ten krok z różnych powodów. I właśnie z tych powodów wersja PHEV wydaje się być złotym środkiem w gamie dla wielu nabywców, oferując naprawdę użyteczny zasięg elektryczny w rzeczywistych warunkach z wygodą silnika spalinowego.

Test Vauxhall Astra Electric Sports Tourer: więcej zasięgu dla brytyjskiej ikony
Autocar Testy

Test Vauxhall Astra Electric Sports Tourer: więcej zasięgu dla brytyjskiej ikony

oryg.: Vauxhall Astra Electric Sports Tourer review: more range for UK stalwart

Cichy brytyjski sukces trwa w nowym wydaniu z odświeżonym wyglądem i większym akumulatorem w wersji elektrycznej. Vauxhall Astra to jeden z najlepiej sprzedających się samochodów w Wielkiej Brytanii w ostatnich latach, który przez 46 lat i osiem generacji znalazł ponad trzy miliony nabywców. Mimo to wciąż jest nieco niedoceniany. Trudno wyobrazić sobie, by zniknięcie Astry wywołało tak samo duże poruszenie jak upadek jej krócej żyjącego rywala, Forda Focusa. A warto ją docenić, bo ten długoletni konkurent Volkswagena Golfa wciąż trzyma się mocno, bohatersko walcząc z hegemonią SUV-ów. Samochód przeszedł właśnie lifting i obecnie oferuje szerszą gamę niż kiedykolwiek: do wyboru są nadwozia hatchback oraz kombi Sports Tourer oraz napędy spalinowy, hybrydowy, hybryda plug-in lub w pełni elektryczny. Vauxhall podkreśla wyrównanie cen w obu nadwoziach i trzech wersjach zelektryfikowanych (najtańsza pozostaje wersja spalinowa), ale to nieco mylące: dzięki brytyjskiej dopłacie do samochodów elektrycznych, wersja EV jest w rzeczywistości o 1500 funtów tańsza od hybrydy lub hybrydy plug-in, nawet przed uwzględnieniem niższego podatku VED w pierwszym roku i stawek BIK. Wszystko to sprawia, że testowany Vauxhall Astra Sports Tourer Electric to prawdziwy okaz, nawet w topowej wersji wyposażenia Ultimate za 32 495 funtów (wersja podstawowa Griffin to wydatek 28 495 funtów).

Audi Q7: Duży, masywny siedmiomiejscowy SUV to dieslowy diament
Autocar Testy

Audi Q7: Duży, masywny siedmiomiejscowy SUV to dieslowy diament

oryg.: Audi Q7: Big, bold seven-seater is a diesel diamond

Trzecia generacja Audi Q7 oferuje więcej technologii, luksusu i praktyczności. Audi Q7 chyba nie potrzebuje przedstawienia? Jest na rynku od 2006 roku i jest dla siedmiomiejscowych SUV-ów tym, czym Hovis dla chleba. Cóż... w każdym razie ten wersja premium. Nowa, trzecia generacja wydaje się dobrze wypracowaną ewolucją. Została zbudowana na nowej platformie PPC, która jest głęboką modernizacją płyty MLB Evo, będącej podstawą poprzedniego Q7, Bentleya Bentaygi i wielu innych modeli. Jednostki spalinowe oraz hybrydy plug-in dołączą do gamy w pierwszej połowie 2027 roku, ale Q7 debiutuje w Wielkiej Brytanii z 48-woltową miękką hybrydą, 3-litrowym turbodieslem V6, którym miałem okazję jeździć we Francji.

Doniesienia: dealerom pokazano sedana Forda Mustanga z hybrydowym V8
Autocar Aktualności

Doniesienia: dealerom pokazano sedana Forda Mustanga z hybrydowym V8

oryg.: Reports: Dealers shown Ford Mustang saloon with hybrid V8

Wizualizacja Autocara pokazuje, jak Mustang mógłby zostać przekształcony w sedana. Nowy „Mach 4” ma kosztować od równowartości 30 tys. funtów i rozpędzać się do 100 km/h w mniej niż 4 s. Ford uszczegóławia plany walki z BMW M3 i Audi RS5 za pomocą czterodrzwiowej wersji Mustanga, a dealerzy w USA mieli już zobaczyć ostateczny projekt. Przekształcenie kultowego muscle cara w supersedana Autocar informował po raz pierwszy w maju 2024 roku. Teraz, według „Automotive News” i „Wall Street Journal”, amerykańscy dealerzy mieli okazję zobaczyć model przed jego debiutem rynkowym – informują ludzie z branży na konferencji. „Automotive News” podaje, że sedan wejdzie do produkcji pod nazwą Mach 4 (co jest nawiązaniem do topowej wersji Mach 1 oraz sposobem na odróżnienie modelu od elektrycznego SUV-a Mach-E) i będzie zbliżony rozmiarem oraz kształtem do Porsche Panamera. Według doniesień, poinformowano dealerów, że cena w USA ma startować poniżej 40 000 dolarów (ok. 30 000 funtów), a auto będzie zdolne do przyspieszenia 0–100 km/h w poniżej 4 sekund. Osoby, które widziały samochód, twierdzą, że wykorzystuje on układ hybrydowy – prawdopodobnie oparty na silniku V8 o pojemności 5,0 l z Mustanga coupé. Mówiąc z Autocarem dwa lata temu, CEO Forda Jim Farley zadeklarował, że „nigdy nie zbuduje Mustanga, który nie byłby Mustangiem” – a najnowsze informacje sugerują, że Mach 4 pozostanie wierny koncepcji muscle cara. Farley dodał: „Na przykład nigdy nie będzie miejsca dla małego, dwurzędowego SUV-a Forda z logo Mustanga. Ale czy moglibyśmy zrobić inne nadwozia Mustanga – czterodrzwiowe lub cokolwiek innego? Wierzę, że tak, o ile te modele będą miały wszystkie osiągi i charakter oryginału”. Farley powiedział również, że Ford będzie nadal produkować silniki V8 „dopóki Bóg i politycy na to pozwolą”. Chociaż USA niemal zrezygnowały z regulacji emisji za prezydentury Donalda Trumpa, hybrydyzacja może być kluczem do oferowania przez Forda wariantu silnika „Coyote” 5.0 V8 na rynkach takich jak Europa i Azja, gdzie normy emisji stają się coraz bardziej restrykcyjne. „Wall Street Journal” sugeruje, że Mach 4 może trafić do sprzedaży do końca dekady, ale nie ma wskazówek, czy podąży śladem coupé i będzie eksportowany globalnie. Szef Forda ds. pojazdów pasażerskich w Europie, Christian Weingärtner, powiedział niedawno Autocarowi, że firma rozważyłaby wprowadzenie tutaj modeli globalnych, jeśli przewidzi dla nich wystarczający popyt. Powiedział, że firma jest „gotowa wejść również w inne segmenty poza” małe i rodzinne crossovery, wskazując na „wielkie okazje” w przypadku większych samochodów. Globalny apel będzie prawdopodobnie kluczową kwestią przy opracowywaniu Mach 4: Farley powiedział, że decyzja o globalnym wejściu z Mustangiem dekadę temu była „dużym ryzykiem”, ale się „opłaciła”. Jednak odrzucił również perspektywę elektrycznego Mustanga następującego po Mach-E: „Patrzę na innych użytkowników czystej napędu elektrycznego, takich jak Formuła E, a nawet na firmy takie jak Rimac, i po prostu nie uważam, aby to było odpowiednie dla Mustanga. Świetne dla innych Fordów – spójnijcie na globalny sukces Transita – ale nie dla Mustanga”. Gdy Autocar zwrócił się do Forda z pytaniem o doniesienia dotyczące Mach 4, producent odmówił komentarza.

Dwa lata do podatku od przejechanych kilometrów dla EV, ale blokady liczników zagrażają systemowi
Autocar Aktualności

Dwa lata do podatku od przejechanych kilometrów dla EV, ale blokady liczników zagrażają systemowi

oryg.: Two years until EV pay-per-mile tax - but mileage blockers threaten scheme

Trudna do wykrycia technologia jest nielegalnie stosowana na brytyjskich drogach – co budzi obawy przed jej wykorzystaniem w nadchodzącym systemie eVED. Rządowy system płacenia za każdy przejechany kilometr w samochodach elektrycznych i hybrydach plug-in, który ma wystartować za dwa lata, stoi w obliczu poważnego zagrożenia ze strony urządzeń zwanych blokadami liczników. Są one łatwe do kupienia i montażu oraz zatrzymują licznik przebiegu samochodu – wynika z śledztwa Autocara. Opłata za przejechane kilometry, oficjalnie nazwana eVED, ma rozpocząć się w kwietniu 2028 roku jako dodatkowy podatek nakładany na samochody elektryczne i hybrydy plug-in w celu odzyskania dochodów utraconych z akcyzy na paliwo, biorąc pod uwagę, że te pojazdy mogą poruszać się w całości lub częściowo na prąd. Podatek będzie stawka 3 pensa za każdy milę przejechaną samochodem elektrycznym i 1,5 pensa za milę w hybrydzie plug-in, a kierowcy będą musieli sami zgłaszać roczny przebieg. Rośnie niepokój, że po wprowadzeniu systemu kierowcy będą montować blokady liczników jako sposób na uniknięcie lub zmniejszenie tej opłaty. Urządzenia te, których ceny wahają się od około 200 do 900 funtów, nie są nielegalne w sprzedaży i są promowane do użytku w samochodach testowanych lub opracowywanych poza drogą publiczną. Używanie jednak na drodze samochodu wyposażonego w taki sprzęt jest nielegalne. Śledztwo Autocara wykazało, że setki kierowców i firm kupuje i montuje te urządzenia (takie jak to na zdjęciu poniżej) co tydzień, w celu zmniejszenia lub uniknięcia opłaty za przekroczenie limitu kilometrów na koniec umowy PCP lub leasingu. Blokady liczników są dostępne dla wielu popularnych pojazdów benzynowych i diesla, a coraz częściej również dla pojazdów elektrycznych i hybrydowych. Dostawcy twierdzą, że po zainstalowaniu w komputerze pokładowym samochodu urządzenie zapobiega dodawaniu danych o przebiegu do dowolnego ECU lub modułu, a także tam, gdzie jest to włączone, do kluczyka zapłonu. Twierdzą, że blokada jest łatwa w instalacji, ale trudna do wykrycia. Ze względu na ten trudność do wykrycia, istnieją dodatkowe obawy, że rosnąca liczba samochodów elektrycznych i hybryd plug-in wcześniej wyposażonych w te urządzenia trafi na rynek wtórny (potencjalnie bez wiedzy obecnego właściciela), zwiększając liczbę samochodów z cofniętym licznikiem już krążących w obrocie. Podając się za klienta, reporter Autocara skontaktował się z wiodącym dostawcą blokad liczników. Reporter powiedział, że posiada Volkswagena ID 3 zarejestrowanego w 2022 roku i jest zainteresowany kupnem blokady licznika dla tego pojazdu. Sprzedawca powiedział, że firma może dostarczyć urządzenie, które jest bezpieczne i niezawodne. Sprzedawca dodał, że co miesiąc jego firma sprzedaje 500 blokad klientom detalicznym i 250-300 do handlu, a nowe urządzenia stają się dostępne co miesiąc. "Nasz dostawca w Niemczech właśnie złamał zabezpieczenia Volkswagena Passata z modelu po 2024 roku i ma nadzieję, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy złamie resztę gamy VW z 2024 roku" – powiedział. "Ponadto, właśnie kończą opracowywać blokady dla pojazdów Omoda, Jaecoo i Chery". Prawo nie wspomina o blokadach liczników, ale po prostu stwierdza, że sprzedaż pojazdu, którego przebieg został zmieniony bez ujawnienia tego faktu, jest nielegalna. Firma, z którą skontaktował się Autocar, stwierdza, że blokada licznika to "legalne narzędzie do celów badawczo-rozwojowych" i ostrzega, że jazda samochodem wyposażonym w taki sprzęt na drodze jest nielegalna. Wyjaśnia jednak również, że blokady liczników są popularne, ponieważ "mają potencjał, aby uratować kierowców przed wysokimi grzywnami i wyższymi wycenami ubezpieczenia" oraz "stają się coraz bardziej popularne w Wielkiej Brytanii, ponieważ coraz więcej osób szuka sposobów na zaoszczędzenie pieniędzy na kosztach motoryzacyjnych". Komentując dostępność blokad liczników dla Volkswagena ID 3 i innych pojazdów Grupy Volkswagen, rzecznik VW powiedział: "Blokady liczników są dostępne do kupienia online dla większości marek pojazdów, ale są przeznaczone tylko do określonych okoliczności. Ich użycie na drogach publicznych jest nielegalne, a każdy, kto zainstaluje taką blokadę, ryzykuje bezpieczeństwem i skazaniem karnym, jeśli następnie sprzeda samochód bez poinformowania kupującego o zmienionym przebiegu. Gdyby nasi technicy odkryli blokadę podczas przeglądu pojazdu, powiadomiliby klienta o jej obecności". Autocar podzielił się wynikami swojego śledztwa z Cap HPI, usługą sprawdzania danych pojazdów. Wendy Swaine, ekspert firmy w zakresie pochodzenia pojazdów, powiedziała: "Jedynym powodem, dla którego ludzie ingerują w przebieg samochodu, jest zysk finansowy – na przykład, aby uniknąć zapłaty kary za przekroczenie limitu kilometrów w umowie PCP lub leasingowej, a od kwietnia 2028 roku, być może także w celu zmniejszenia ich zobowiązań z tytułu eVED". Peter Golding, dyrektor generalny FleetCheck, firmy zarządzającej oprogramowaniem flotowym, powiedział, że wprowadzenie eVED znacznie zwiększy pokusę cofania liczników. "Jeśli pokonujesz 20 000 mil rocznie samochodem elektrycznym, Twój rachunek eVED wyniesie 600 funtów. Dla kilku osób łatwość, z jaką tę kwotę można zmniejszyć, będzie trudna do oprzeć. To problem, który ma bardzo realny potencjał, aby zwiększyć liczbę pojazdów z cofniętym licznikiem na rynku wtórnym". Przedstawiony z wynikami śledztwa Autocara rzecznik Ministerstwa Skarbu, odpowiedzialnego za wdrożenie eVED, powiedział, że "rozważa dalsze opcje łagodzenia ingerencji w liczniki i zamierza współpracować z producentami, branżą leasingową i ubezpieczycielami, aby zminimalizować oszustwa". Rzecznik dodał, że "zostaną podjęte wszelkie niezbędne kroki legislacyjne, regulacyjne i techniczne w celu rozszerzenia obowiązującego prawa i wzmocnienia egzekwowania".

Brytyjska firma modernizuje McLarena P1 dzięki nowemu, lżejszemu akumulatorowi
Autocar Aktualności

Brytyjska firma modernizuje McLarena P1 dzięki nowemu, lżejszemu akumulatorowi

oryg.: British firm updates McLaren P1 with new lightweight battery

Nowe rozwiązanie V Engineering pozwala utrzymać hybrydowe hipersamochody w ruchu, jednocześnie poprawiając ich osiągi. Specjalista od McLarena z siedzibą w Berkshire zaprezentował zamienny pakiet akumulatorów do McLarena P1, który jest o 23 kg lżejszy od oryginału i zwiększa zasięg w trybie elektrycznym. P1 zadebiutował w 2013 roku jako jeden z trzech pionierskich hybrydowych hipersamochodów, obok Ferrari LaFerrari i Porsche 918 Spyder. Ponad dekadę później akumulatory w niektórych egzemplarzach zaczynają degradować się, co wpływa na ich osiągi. Chociaż producenci oferują własne zmodernizowane zestawy wymienne (własny pakiet Gen II dla P1 od McLarena jest o około 46 kg lżejszy od Gen I), powstaje niszowy przemysł oferujący szersze wsparcie dla tych aut. V Engineering twierdzi, że akumulator Project Continuum może magazynować niemal trzy razy więcej energii niż oryginał, oferując pojemność 12,4 kWh w porównaniu do 4,7 kWh. To wydłuża zasięg elektryczny P1 powyżej pierwotnych sześciu mil, choć V Engineering nie potwierdził jeszcze, o ile dokładnie. Firma zwróciła natomiast uwagę na bardziej spójne osiągi na torze: większy akumulator oznacza, że P1 może częściej i dłużej wykorzystywać swój silnik elektryczny. Co więcej, V Engineering twierdzi, że akumulator został zaprojektowany tak, aby spełniać wymogi Formuły E – globalnej, najważniejszej serii wyścigowej samochodów elektrycznych – i że nie wprowadza żadnego uszczerbku w osiągach P1. Ceny jeszcze nie podano, ale biorąc pod uwagę rzadkość modelu P1, spodziewana jest wysoka kwota. Same P1 są obecnie wyceniane na kilka milionów funtów. V Engineering poinformował, że pierwsze instalacje akumulatorów rozpoczną się wiosną, w ramach szerszych działań specjalisty mających na celu „zabezpieczenie przyszłości” modelu P1.

DACIA POSZERZA OFERTĘ ZELEKTRYFIKOWANYCH MODELI I WPROWADZA SANDERO I SANDERO STEPWAY FULL HYBRID
Renault (newsroom PL)

DACIA POSZERZA OFERTĘ ZELEKTRYFIKOWANYCH MODELI I WPROWADZA SANDERO I SANDERO STEPWAY FULL HYBRID

DACIA POSZERZA OFERTĘ ZELEKTRYFIKOWANYCH MODELI I WPROWADZA SANDERO I SANDERO STEPWAY FULL HYBRID • Historia Sandero i Sandero Stepway to nieprzerwane od blisko 20 lat pasmo sukcesów. Od 2017 roku Sandero jest numerem 1 w sprzedaży dla klientów indywidualnych w Europie. Od 10 lat jest również we…

Renault rozważa reinwencję Clii i następną generację 5 obok nowych modeli
Autocar Aktualności

Renault rozważa reinwencję Clii i następną generację 5 obok nowych modeli

oryg.: Renault mulls Clio reinvention, next-gen 5 alongside new models

Firma celuje w „nieobsłużony podsegment” i nie będzie polegać wyłącznie na stylizacji retro. Renault rozważa obecnie kolejne generacje zarówno niezwykle udanego modelu 5, jak i Clii – ale szef Fabrice Cambolive zaznaczył, że „pierwszym celem” francuskiego producenta jest dodanie do istniejącej gamy „całkowicie nowych modeli”. Marka odniosła w ostatnich latach spory sukces, wprowadzając do sprzedaży modele EV w stylu retro, takie jak 4, 5 i Twingo, obok rosnącej gamy hybryd, takich jak Clio, oraz szeregu nowych SUV-ów przywracających klasyczne nazwy. Choć nie wykluczył kolejnych modeli inspirowanych stylistyką retro, Cambolive podkreślił, że Renault nie wypełni nimi całej oferty, dodając, że każdy taki model „musi wpisywać się w nowoczesną epokę”. Uzupełnił: „Można iść w stronę retro, jeśli ma to cel, ale jeśli go nie ma, poniesie się porażkę”. Renault dąży do zbalansowanej gamy modelowej – mówi Cambolive: „Powinno być jedna trzecia samochodów ikonicznych, takich jak R5, R4 i Twingo; jedna trzecia samochodów z sagi, które nie są ikonami, ale są w świadomości ludzi, jak Clio i Scenic; a po tym musisz pozwolić projektantom zaproponować coś całkowicie nowego. Jesteś martwy, jeśli żyjesz tylko przeszłością. „Naszym pierwszym celem jest teraz wprowadzenie na rynek zupełnie nowych modeli, ponieważ nie musimy opierać się na przeszłości z R5 i Clio”. Cambolive nie podał konkretnych szczegółów dotyczących tych nowych modeli, choć przyznał, że nie widzi miejsca na dodatkowe samochody w obecnej gamie. Zauważył jednak trend w stronę oferowania samochodów globalnych, które są następnie mocno lokalizowane dla każdego regionu. Reinwencja Renault Clio Choć nowe Clio dopiero co zadebiutowało i jeszcze nie trafiło do Wielkiej Brytanii w wersji z kierownicą z prawej strony, Cambolive powiedział, że przed następną generacją 5 Renault priorytetowo traktuje „określenie, co nastąpi po obecnym Clio”. Biorąc pod uwagę prawdopodobny cykl produktowy, następna generacja Clio prawdopodobnie nie pojawi się aż do połowy lat 30. XXI wieku. Cambolive dodał: „Czujemy, że w Europie mamy rodzaj nieobsłużonego podsegmentu, którym jest segment B-hatch „low drive” [nie-SUV], gdzie musimy wymyślić następcę Clii, i tym właśnie się teraz zajmujemy. „Próbujemy zrozumieć potencjał segmentu B-hatch i jaką powinna mieć wielkość: B-hatch teraz powinien mieć 4,1–4,2 metra. Jak to pokryć, gdy potrzebujesz nie SUV-a, ale hatchbacka? I jaki typ samochodu wybrać: sportowość, praktyczność, wszechstronność i tak dalej? To jest to, co próbujemy przewidzieć dla Clio w następnej generacji”. Poproszony o szczegóły, powiedział, że następna generacja Clio „nie powinna być retro”, wyjaśniając: „Clio to rodzaj samochodu z sagi i musimy pomyśleć o nowym Clio w ten sposób, a nie próbować wstawić nowe Clio do całkowicie zelektryfikowanego świata. Na to pytanie odpowiedzieć jest jeszcze trochę za wcześnie. Nie wiem, czy na tym etapie będziemy mieli silnik spalinowy”. Co ciekawe, opracowywana przez Renault platforma następnej generacji może pomieścić zarówno napędy w pełni elektryczne, jak i z przedłużaczem zasięgu. Cambolive powiedział: „Mówimy, że w 2030 roku chcemy być w 100% zelektryfikowani, z czego 50% to BEV, a teraz trend idzie jeszcze wyżej w stronę BEV niż to, co mówiliśmy. Oznacza to, że odpowiedzieć na to pytanie jest jeszcze trochę za wcześnie ale, szczerze mówiąc, będziemy w w pełni zelektryfikowanym świecie [gdy nadejdzie następne Clio]”. Renault 5 znów „zmieni zasady gry” Cambolive powiedział, że Renault odnowi model 5 na drugą generację, ale dodał: „Nie wiem, czy zreinwentujemy R5 za pięć lat, ale spróbujemy zaproponować coś, co będzie przełomem pod względem atrakcyjności samochodu”. W tym procesie powiedział: „Jesteśmy w fazie, w której próbujemy zrozumieć recepturę R5, ponieważ nie jest oczywiste stwierdzenie „to sukces z powodu tego, tego i tego”. Firma wkrótce wprowadzi znaczącą aktualizację, wyposażając samochód w mocniejsze silniki i większy akumulator. W ramach tego programu inżynieryjnego Cambolive powiedział, że zespół „wykrył pewne słabe punkty w samochodzie”, ale zauważył: „Dobra rzecz jest taka, że wykryliśmy te słabe punkty, zanim ludzie dawali nam na nie feedback, co pokazuje, że byli w stanie pomyśleć o samochodzie bez kompromisów. „Ważne jest, aby nie próbować kompensować wszystkich słabych punktów samochodu, ale zaproponować coś o dodatkowej wartości, może to być inny typ nadwozia; może to być coś opartego na innej przyjemności; może to być co-branding z kimś, jak robi to Mini z Paulem Smithem. Jeszcze nie wiem. „Trudno naprawdę powiedzieć, jakie są kluczowe czynniki sukcesu R5, ale powiedziałbym, że kluczowym czynnikiem jest to, że nie zrobiliśmy żadnych kompromisów. „To dlatego, że nie słuchaliśmy ludzi wewnątrz i na zewnątrz firmy, którzy mówili mi: „Powinieneś dodać hybrydę do samochodu. Jeśli chcesz odnieść sukces, musisz mieć silnik spalinowy w samochodzie”. Ale tego nie zrobiliśmy, ponieważ nie próbujemy poprawiać słabych punktów. Kładziemy nacisk na przyjemność i dodatkową wartość w cyklu życia”.

Rząd Wielkiej Brytanii inwestuje 130 mln funtów w technologie motoryzacyjne
Autocar Aktualności

Rząd Wielkiej Brytanii inwestuje 130 mln funtów w technologie motoryzacyjne

oryg.: UK government announces £130m investment in automotive tech

Bentley, Nissan i inne firmy otrzymają wsparcie w związku z transformacją branży w kierunku samochodów elektrycznych i połączonych. Rząd Wielkiej Brytanii ogłosił inwestycję w wysokości 130 milionów funtów w krajowy przemysł motoryzacyjny, aby przyspieszyć przejście na produkcję samochodów elektrycznych. Połowa środków pochodzi z budżetu państwa, a druga połowa zostanie dofinansowana przez przemysł. Wśród największych beneficjentów znalazły się Bentley, Nissan oraz producent silników elektrycznych Yasa, ale finansowanie otrzyma również wiele mniejszych firm i start-upów. Jak poinformował rząd, inwestycja ta wesprze ponad 1800 miejsc pracy i pokazuje determinację nowego premiera Andy'ego Burnhama do reindustrializacji kraju, w której przemysł motoryzacyjny odgrywa kluczową rolę. Samochody to najcenniejszy brytyjski towar eksportowy, a w roku kończącym się w kwietniu 2026 r. ich wartość wyniosła 47,7 miliarda funtów. „Wielka Brytania wynalazła nowoczesny przemysł motoryzacyjny i jesteśmy zdeterminowani, by zapewnić, że kolejna generacja pojazdów również będzie tutaj projektowana i budowana” – powiedział minister przemysłu Blair McDougall. Ian Constance, dyrektor naczelny Advanced Propulsion Centre – organizacji non-profit łączącej przemysł, naukę i rząd – stwierdził, że finansowanie to „ma na celu wzmocnienie brytyjskich zdolności do projektowania, opracowywania i budowania technologii, które zdefiniują pojazdy przyszłości”. Produkcja Dwa konsorcja łączące przemysł i naukę otrzymały łącznie 8 milionów funtów w celu wprowadzenia na rynek nowych produktów i procesów. Bentley wraz ze start-upem zajmującym się akumulatorami EV, firmą Ionetic, pracuje nad lokalizacją produkcji ogniw i pakietów do przyszłych samochodów. Producent wiązek przewodów Q5D Technologies kieruje drugą grupą, w skład której wchodzą również Artifex Interior Systems, JLR oraz University of Warwick. Projekt o nazwie AutoLoom ma na celu uprzemysłowienie technologii Q5D, która zastępuje ręczny montaż wiązek przewodów w pojazdach w pełni zautomatyzowanym procesem z wykorzystaniem projektowania wspomaganego komputerowo. Połączone i autonomiczne pojazdy Dziewięć projektów w brytyjskim sektorze połączonych i zautomatyzowanych pojazdów (CAM) otrzymało nieujawnioną kwotę. Wśród nich są Nissan i Warwick Manufacturing Group z University of Warwick, których projekt ADventure ma na celu stworzenie autonomicznej usługi mobilności dla miast. Tymczasem producent hamulców Alcon we współpracy z University of Surrey oraz firmą technologiczną EVIE pracuje nad systemem brake-by-wire z ABS i elektroniczną kontrolą stabilności do stosowania w pojazdach autonomicznych czwartego poziomu. Autonomia czwartego poziomu całkowicie przejmuje kontrolę od kierowcy, choć w wyznaczonych lokalizacjach – na przykład dla lokalnych bezzałogowych taksówek. Firma świadcząca usługi drogowe Ringway, producent pojazdów autonomicznych Fusion Processing oraz producent solarek do odśnieżania Econ Engineering opracują i przetestują autonomiczne pojazdy ochronne i solarki drogowe. Inne finansowane projekty CAM obejmują rozwój autonomicznych pojazdów lotniskowych, które będą testowane na lotnisku w Teesside, a także projekty w dziedzinie sztucznej inteligencji i technologii radarowych. Komercjalizacja nowych technologii Dziesięć firm otrzyma 9 milionów funtów rządowego dofinansowania, które ma przyspieszyć opracowanie i komercjalizację technologii dla przyszłych samochodów elektrycznych. Projekt Resilience firmy Yasa zademonstruje silnik elektryczny wolny od metali ziem rzadkich, co ma na celu poprawę zrównoważenia branży i zabezpieczenie jej przed geopolitycznymi zagrożeniami dla łańcuchów dostaw. Greentech Industries zbuduje w Wielkiej Brytanii pierwszą zautomatyzowaną stację demontażu akumulatorów do samochodów elektrycznych, a producent półprzewodników Nexperia opracuje nową architekturę tranzystorów w celu zwiększenia wydajności systemów elektrycznych w pojazdach elektrycznych. Tymczasem firma Eatron Technologies pracuje nad systemem zarządzania akumulatorem 48 V (miękka hybryda) z wykorzystaniem najnowocześniejszych chipów komputerowych firmy Infineon. Start-upy Łącznie 16 małych firm i start-upów otrzyma 2,7 miliona funtów rządowego dofinansowania na projekty skupiające się na takich tematach jak recykling materiałów, projektowanie silników elektrycznych, cyberbezpieczeństwo i łączność. Kolejne pięć firm otrzyma od rządu 26,9 miliona funtów, a celem jest skalowanie krajowej produkcji litu, wytwarzanie masowych silników elektrycznych ze strumieniem osiowym oraz zaawansowana elektronika mocy.

BMW zamierza obniżyć koszty bez zamykania fabryk
Autocar Aktualności

BMW zamierza obniżyć koszty bez zamykania fabryk

oryg.: How BMW plans to cut costs without shutting plants

Marża zyskowa BMW w pierwszej połowie 2026 roku spadła do 3,6%, ale firma celuje w 8–10% w latach 30. XXI wieku. Redukcje etatów, większa bezpośrednia sprzedaż do klientów, tańsze podzespoły i mniejsza liczba wariantów modelowych to kluczowe elementy programu cięć kosztów BMW – zapowiedział nowy CEO koncernu. Presja na obniżenie wydatków w premiumowej marce gwałtownie wzrosła po tym, jak marże zysku spadły do 3,6% w pierwszej połowie roku w wyniku załamania sprzedaży w Chinach. – Wyniki z pierwszego i drugiego kwartału nie są zadowalające – powiedział CEO Milan Nedeljkovic analitykom i mediom podczas rozmowy o wynikach finansowych pod koniec lipca. Nedeljkovic, który objął stanowisko w maju po Oliverze Zipse, wymienił szereg wyzwań, przed jakimi stoi firma, w tym sytuację w Chinach, cła, bariery handlowe i regulacje. – Aby sprostać tym wyzwaniom, podejmujemy zdecydowane działania natychmiast – zapowiedział. Ostatecznym celem jest powrót firmy do docelowej marży 8–10% rocznie, co obecnie przewidywane jest na początek następnej dekady. Nedeljkovic przyznał jednak, że nie będzie to łatwe. – Wiemy, że przed nami ciężka praca – stwierdził. Redukcje zatrudnienia były najbardziej rzucającym się w oczy elementem zapowiadanych oszczędności. Choć menedżerowie BMW nie podali liczby, nie zaprzeczyli też stanowczo informacji z niemieckiej prasy o 8000 etatach (z 150 000 pracowników na świecie). W przeciwieństwie jednak do Grupy Volkswagen, BMW stanowczo zaznaczyło, że nie obejmą one zamknięć fabryk ani dotknięcia personelu produkcyjnego. Zamiast tego cięcia dotyczą „funkcji pośrednich w Niemczech” i będą w dużej mierze polegać na dobrowolnych odejściach. – Baza produkcyjna jest w naszym przypadku dość zrównoważona i dobrze obciążona, zwłaszcza patrząc na Europę – powiedział Nedeljkovic. Nadwyżkę mocy produkcyjnych BMW ma w Chinach – około 830 000 jednostek – po tym, jak sprzedaż spadła tam o 20% do 261 999 samochodów w pierwszej połowie roku. Firma argumentuje jednak, że nie uruchomiła jeszcze w pełni produkcji w swoim najnowszym zakładzie w Shenyang w północno-wschodnich Chinach, a utrzymywanie go w stanie spoczynku kosztuje niewiele. Zamiast tego BMW skupi się na szczuplejszym zarządzaniu firmą i redukowaniu kosztów w rozwoju, sprzedaży i produkcji, zachowując jednocześnie przestrzeń do wzrostu. Firma nie zamierza sprzedawać mniej samochodów. – Jesteśmy świadomi przeciwności wiatru. Mimo to widzimy wzrost w przyszłości jako element kluczowy – podkreślił Nedeljkovic. Reforma sprzedaży odgrywa bardzo ważną rolę w średnioterminowym planie cięć kosztów, a Nedeljkovic mocno popiera model agencyjny dla Europy, w którym producent przejmuje proces sprzedaży od dilera. BMW jest jedną z nielicznych firm kontynuujących model bezpośredniej sprzedaży, który branża entuzjastycznie przyjęła za przykładem Tesli, a następnie w większości porzuciła, gdy ujawniły się trudności związane z przejmowaniem zadań sprzedażowych od dealerów. Jeśli się to uda, można obniżyć koszty – i na to liczy BMW. – Sprzedaż bezpośrednia to jedna z głównych zmian w naszej działalności – powiedział Nedeljkovic. Firma planuje wdrażać ją „krok po kroku” dla marki BMW po uruchomieniu jej w Mini. Drugim elementem średnioterminowych cięć kosztów są tańsze podzespoły wynegocjowane z dostawcami. Nedeljkovic opisał to jako „zwiększenie tempa rozwoju dzięki dalszej standaryzacji i ujednoliceniu rozwiązań inżynieryjnych oraz komponentów”. BMW wydaje się naśladować chińską innowację, o której niedawno pisaliśmy, polegającą na tym, że dostawcy dostarczają standardowe części lub oprogramowanie, które nie są koniecznie specyficzne dla jednej firmy. – Nie rezygnujemy z żadnych osiągów ani specyfikacji… ale musimy zdać sobie sprawę, że oferta dostawców wzrosła na przestrzeni czasu – powiedział Nedeljkovic. Kolejnym elementem obniżania kosztów będzie – oczywiście – szersze wykorzystanie sztucznej inteligencji „do dalszej automatyzacji procesów… a także przyspieszenia podejmowania decyzji”. W dalszej perspektywie BMW zapowiedziało „ponowną ocenę, które technologie, warianty modelowe i jednostki napędowe będą nam potrzebne”. Grupa Volkswagen składała podobne deklaracje o upraszczaniu swojej gamy i podobnie jak VW, BMW nie weszło w szczegóły dotyczące tego, które modele lub napędy zostaną usunięte. Pod naciskiem Nedeljkovic szybko uspokoił, że BMW zachuje obecną różnorodność modeli. – Jesteśmy producentem premium. To nas charakteryzuje – powiedział. Zobowiązał się również do utrzymania różnorodności jednostek napędowych, które stanowią kluczowy element oferty BMW, mimo związanych z tym kosztów. Zamiast tego cięcia będą wprowadzane kraj po kraju. Nie podał przykładu, ale BMW w tym roku już wycofało swoje modele hybrydowe plug-in z Chin. BMW pozostaje optymistyczne, szczególnie w odniesieniu do modeli Neue Klasse, takich jak iX3, które zrobiły tak duże wrażenie w Europie i wkrótce trafią do Chin. Mimo załamania sprzedaży podstawowych modeli spalinowych BMW w Chinach, firma nie poszła śladem Mercedesa i nie odpisała tam inwestycji. Firma wskazała na silną sprzedaż w Europie i USA jako dowód, że pozostaje na właściwym torze. – Chciałbym podkreślić, że podstawowy kierunek strategiczny Grupy BMW nie ulega fundamentalnej zmianie – powiedział Nedeljkovic. Analitycy odebrali wiadomość pozytywnie. – Najnowsze działania restrukturyzacyjne zarządu i wczesny popyt na platformę Neue Klasse wspierają naszą oczekiwaną poprawę rentowności od 2027 roku – napisała Rella Suskin, analityk akcji w Morningstar, w nocie. BMW rozszerzy swoje długoterminowe plany podczas dnia rynkowego kapitałowego we wrześniu, ale można spodziewać się większej pewności, że firma przetrzyma burzę w Chinach i inne przeciwności.