BMW zamierza obniżyć koszty bez zamykania fabryk
oryg.: How BMW plans to cut costs without shutting plants
Marża zyskowa BMW w pierwszej połowie 2026 roku spadła do 3,6%, ale firma celuje w 8–10% w latach 30. XXI wieku. Redukcje etatów, większa bezpośrednia sprzedaż do klientów, tańsze podzespoły i mniejsza liczba wariantów modelowych to kluczowe elementy programu cięć kosztów BMW – zapowiedział nowy CEO koncernu. Presja na obniżenie wydatków w premiumowej marce gwałtownie wzrosła po tym, jak marże zysku spadły do 3,6% w pierwszej połowie roku w wyniku załamania sprzedaży w Chinach. – Wyniki z pierwszego i drugiego kwartału nie są zadowalające – powiedział CEO Milan Nedeljkovic analitykom i mediom podczas rozmowy o wynikach finansowych pod koniec lipca. Nedeljkovic, który objął stanowisko w maju po Oliverze Zipse, wymienił szereg wyzwań, przed jakimi stoi firma, w tym sytuację w Chinach, cła, bariery handlowe i regulacje. – Aby sprostać tym wyzwaniom, podejmujemy zdecydowane działania natychmiast – zapowiedział. Ostatecznym celem jest powrót firmy do docelowej marży 8–10% rocznie, co obecnie przewidywane jest na początek następnej dekady. Nedeljkovic przyznał jednak, że nie będzie to łatwe. – Wiemy, że przed nami ciężka praca – stwierdził. Redukcje zatrudnienia były najbardziej rzucającym się w oczy elementem zapowiadanych oszczędności. Choć menedżerowie BMW nie podali liczby, nie zaprzeczyli też stanowczo informacji z niemieckiej prasy o 8000 etatach (z 150 000 pracowników na świecie). W przeciwieństwie jednak do Grupy Volkswagen, BMW stanowczo zaznaczyło, że nie obejmą one zamknięć fabryk ani dotknięcia personelu produkcyjnego. Zamiast tego cięcia dotyczą „funkcji pośrednich w Niemczech” i będą w dużej mierze polegać na dobrowolnych odejściach. – Baza produkcyjna jest w naszym przypadku dość zrównoważona i dobrze obciążona, zwłaszcza patrząc na Europę – powiedział Nedeljkovic. Nadwyżkę mocy produkcyjnych BMW ma w Chinach – około 830 000 jednostek – po tym, jak sprzedaż spadła tam o 20% do 261 999 samochodów w pierwszej połowie roku. Firma argumentuje jednak, że nie uruchomiła jeszcze w pełni produkcji w swoim najnowszym zakładzie w Shenyang w północno-wschodnich Chinach, a utrzymywanie go w stanie spoczynku kosztuje niewiele. Zamiast tego BMW skupi się na szczuplejszym zarządzaniu firmą i redukowaniu kosztów w rozwoju, sprzedaży i produkcji, zachowując jednocześnie przestrzeń do wzrostu. Firma nie zamierza sprzedawać mniej samochodów. – Jesteśmy świadomi przeciwności wiatru. Mimo to widzimy wzrost w przyszłości jako element kluczowy – podkreślił Nedeljkovic. Reforma sprzedaży odgrywa bardzo ważną rolę w średnioterminowym planie cięć kosztów, a Nedeljkovic mocno popiera model agencyjny dla Europy, w którym producent przejmuje proces sprzedaży od dilera. BMW jest jedną z nielicznych firm kontynuujących model bezpośredniej sprzedaży, który branża entuzjastycznie przyjęła za przykładem Tesli, a następnie w większości porzuciła, gdy ujawniły się trudności związane z przejmowaniem zadań sprzedażowych od dealerów. Jeśli się to uda, można obniżyć koszty – i na to liczy BMW. – Sprzedaż bezpośrednia to jedna z głównych zmian w naszej działalności – powiedział Nedeljkovic. Firma planuje wdrażać ją „krok po kroku” dla marki BMW po uruchomieniu jej w Mini. Drugim elementem średnioterminowych cięć kosztów są tańsze podzespoły wynegocjowane z dostawcami. Nedeljkovic opisał to jako „zwiększenie tempa rozwoju dzięki dalszej standaryzacji i ujednoliceniu rozwiązań inżynieryjnych oraz komponentów”. BMW wydaje się naśladować chińską innowację, o której niedawno pisaliśmy, polegającą na tym, że dostawcy dostarczają standardowe części lub oprogramowanie, które nie są koniecznie specyficzne dla jednej firmy. – Nie rezygnujemy z żadnych osiągów ani specyfikacji… ale musimy zdać sobie sprawę, że oferta dostawców wzrosła na przestrzeni czasu – powiedział Nedeljkovic. Kolejnym elementem obniżania kosztów będzie – oczywiście – szersze wykorzystanie sztucznej inteligencji „do dalszej automatyzacji procesów… a także przyspieszenia podejmowania decyzji”. W dalszej perspektywie BMW zapowiedziało „ponowną ocenę, które technologie, warianty modelowe i jednostki napędowe będą nam potrzebne”. Grupa Volkswagen składała podobne deklaracje o upraszczaniu swojej gamy i podobnie jak VW, BMW nie weszło w szczegóły dotyczące tego, które modele lub napędy zostaną usunięte. Pod naciskiem Nedeljkovic szybko uspokoił, że BMW zachuje obecną różnorodność modeli. – Jesteśmy producentem premium. To nas charakteryzuje – powiedział. Zobowiązał się również do utrzymania różnorodności jednostek napędowych, które stanowią kluczowy element oferty BMW, mimo związanych z tym kosztów. Zamiast tego cięcia będą wprowadzane kraj po kraju. Nie podał przykładu, ale BMW w tym roku już wycofało swoje modele hybrydowe plug-in z Chin. BMW pozostaje optymistyczne, szczególnie w odniesieniu do modeli Neue Klasse, takich jak iX3, które zrobiły tak duże wrażenie w Europie i wkrótce trafią do Chin. Mimo załamania sprzedaży podstawowych modeli spalinowych BMW w Chinach, firma nie poszła śladem Mercedesa i nie odpisała tam inwestycji. Firma wskazała na silną sprzedaż w Europie i USA jako dowód, że pozostaje na właściwym torze. – Chciałbym podkreślić, że podstawowy kierunek strategiczny Grupy BMW nie ulega fundamentalnej zmianie – powiedział Nedeljkovic. Analitycy odebrali wiadomość pozytywnie. – Najnowsze działania restrukturyzacyjne zarządu i wczesny popyt na platformę Neue Klasse wspierają naszą oczekiwaną poprawę rentowności od 2027 roku – napisała Rella Suskin, analityk akcji w Morningstar, w nocie. BMW rozszerzy swoje długoterminowe plany podczas dnia rynkowego kapitałowego we wrześniu, ale można spodziewać się większej pewności, że firma przetrzyma burzę w Chinach i inne przeciwności.