oryg.: ‘Hit It With A Hammer:’ Toyota’s Actual Official Procedure for Diagnosing Recalled V6 Engines
Uderzenie młotkiem pozwala Toyocie stwierdzić, czy silnik może sprawić kłopoty w przyszłości – a test jest znacznie bardziej wysokotechnologiczny, niż wygląda.
oryg.: Ferrari's First Electric Vehicle Just Sold For Record-Level 250 GTO Money
Nikt nie spodziewał się, że pierwszy egzemplarz produkcyjny Luce przekroczy znacznie 1 milion dolarów, ale okazał się znacznie droższy, stając się najdroższym nowym samochodem kiedykolwiek sprzedanym.
oryg.: Mercedes Gives The Gas C-Class A Bigger Overhaul Than Its New Grille Lets On
Zaktualizowany Mercedes C-Class otrzymuje więcej technologii, miękką hybrydą turbodoładowanym czterocylindrowym silnikiem oraz znacznie bardziej efektowną przednią część.
oryg.: Calls for MOT test cap to be raised from £54.85 to £95
Maksymalna cena przeglądu technicznego nie zmienia się od 2010 roku, ale branża warsztatowa uważa, że koszty sprawiają, iż jest to „nieutrzymane”. Warsztaty w Wielkiej Brytanii domagają się podniesienia maksymalnej ceny przeglądu technicznego samochodu o prawie 75%, argumentując, że ogromny wzrost kosztów operacyjnych sprawia, że obecna stawka jest „nieutrzymana”. Obecne maksimum za roczny przegląd techniczny, ustalone przez Departament Transportu (DfT) w 2010 roku, wynosi 54,85 GBP – jednak Independent Garage Association, reprezentująca ponad 4500 firm w całym kraju, uważa, że limit „musi znacząco wzrosnąć”. Organizacja lobbuję za podniesieniem limitu cenowego do 95 GBP, co oznacza wzrost o 73,2%. Branżowy organ stwierdza, że „sama inflacja sprawia, że obecna opłata za przegląd jest nieutrzymana” – w rzeczywistości 54,85 GBP z 2010 roku to dzisiaj ponad 87 GBP – ale wskazuje na szereg wyzwań, z którymi boryka się branża warsztatowa, co oznacza, że „kwestia ta wymaga pilnego rozwiązania”. Inne presje kosztowe, z jakimi mierzą się warsztaty, to wzrost kosztów pracy, czynszu, sprzętu, paliwa, energii, zgodności z przepisami, administracji i szkoleń – podaje IGA. IGA i inne organizacje branżowe spotkają się z DfT 21 października, aby omówić opłaty. Przegląd techniczny jest obowiązkowy dla każdego pojazdu starszego niż trzy lata (cztery w Irlandii Północnej), a dane rządowe pokazują, że w około 23 000 warsztatów w całym kraju zatrudnionych jest około 66 000 diagnostów do przeprowadzania testów. W zeszłym roku przeglądowi technicznemu poddano około 33 milionów samochodów, choć nie jest możliwe ustalenie ogólnego przychodu sektora warsztatowego, ponieważ wiele firm stosuje stawki obniżone. Organizacja poinformowała, że wśród swoich członków ma „silne poparcie” dla podniesienia opłaty i że „coraz większa liczba” warsztatów już ogranicza moce przerobowe przeglądów technicznych w świetle ograniczeń kosztowych. Jeśli nie zostaną podjęte działania w celu przywrócenia równowagi, IGA ostrzega, że kierowcy będą się borykać z wydłużonym czasem oczekiwania i mniejszym wyborem, gdy warsztaty będą ograniczać swoją ofertę przeglądów. Główny dyrektor wykonawczy IGA, Stuart James, powiedział: „To fakt, że obecna opłata za przegląd techniczny pozostaje niezmienna od 16 lat. Właściciele warsztatów doradzają nam, że bez znaczącego podniesienia opłaty za przegląd nie mogą dalej udźwignąć tego rosnącego obciążenia kosztami. Jako organizacja reprezentująca sektor niezależnych warsztatów, IGA będzie nadal wywierać presję na rząd, aby doprowadził do akceptowalnego rozwiązania tego problemu, zanim spowoduje on szkodę dla konsumentów”. Jego poglądy poparł Nick Connor, szef Instytutu Przemysłu Motoryzacyjnego, który powiedział, że nadchodzące zmiany w rocznych inspekcjach pojazdów tylko zwiększą wymagania kosztowe: „Przegląd techniczny jest fundamentalny dla bezpieczeństwa na drogach i krytyczne jest, aby pozostał dostępnym dla kierowców. Jednak, gdy warsztaty wykonujące przeglądy coraz częściej stają przed większymi wyzwaniami, takimi jak sprawdzanie przebiegu pojazdów elektrycznych, gdy w 2028 roku wejdzie w życie eVED, przegląd opłat za przegląd techniczny jest pilnie zaległy”.
oryg.: ICE Mercedes C-Class gets fresh look – and keeps diesel power
Jednostki benzynowe, diesle i hybrydy plug-in zyskały więcej mocy w ramach aktualizacji do normy emisji Euro 7. Mercedes-Benz C-Class pozostaje w ofercie z napędem spalinowym po modernizacji silników pod kątem ostrzejszych norm emisji, w ramach liftingu obejmującego również zmiany wizualne i technologiczne. Opisywany przez Mercedesa jako „mini S-Class”, model otrzymał reflektory z trzema ramionami gwiazdy, znane z elektrycznej wersji C-Class, a także dodatkowe oświetlenie wokół atrapy chłodnicy. Wersja kombi nie otrzymała jednak nowych lamp tylnych. Zmieniony wygląd zrównuje go z elektrycznym C-Classiem i kończy erę odrębnego stylizowania modeli elektrycznych Mercedesa po słabych wynikach sprzedażowych EQE i EQS. Warto zauważyć, że BMW poszło tą samą drogą w przypadku kolejnej generacji spalinowej Serii 3 i elektrycznego i3. Odświeżony C-Class pozostaje jednak wyraźniej odrębny od swojego elektrycznego odpowiednika. Jest niższy od wersji EV i ma mniej pochyloną linię dachu. Mercedes podał, że nowy styl ma podkreślać sportowy charakter modelu w porównaniu z masywniejszym SUV-em GLC oraz bardziej stonowanymi E-Klasą i S-Klasą. Wnętrze zyskało nową kierownicę, przywracającą fizyczny przełącznik dźwigniowy oraz pokrętło do sterowania tempomatem i systemem audio. 12,3-calowy cyfrowy zestaw wskaźników i 11,9-calowy ekran dotykowy systemu multimedialnego pozostały, ale teraz działają w oparciu o czwartą generację interfejsu MBUX. Dodano asystenta głosowego, który korzysta z ChatGPT, Google Gemini i Microsoft Bing AI, co pozwala mu odpowiadać na bardziej złożone pytania niż wcześniej. Choć gama silnikowa pozostaje z pozoru taka sama, każda jednostka została przeprojektowana, aby spełnić nadchodzącą normę emisji Euro 7. Zyskały nowy elektryczny sprężarkę do turbosprężarki zasilaną przez 48-woltową miękką hybrydę, co ma redukować turbodziurę. Moc i moment obrotowy wzrosły w całej gamie, a topowy hybryda plug-in C300e jest w stanie przejechać 114 km wyłącznie na prądzie. Mocniejsza wersja C400e będzie sprzedawana na innych rynkach, ale nie w Wielkiej Brytanii. W ofercie pozostają opcje wyłącznie benzynowe i diesla, a także hybrydy plug-in z silnikami wysokoprężnymi. Podwozie C-Class również zostało dostosowane, z sztywniejszymi amortyzatorami, które mają poprawić zwinność bez pogarszania komfortu jazdy z prędkościami autostradowymi. Nowy C-Class będzie wyceniony od 46 995 funtów – o 800 funtów więcej niż poprzedni model. Choć sedan w ostatnich latach ustąpił miejsca modelowi GLC, pozostaje jednym z najważniejszych modeli Mercedesa. W Wielkiej Brytanii jest drugim najlepiej sprzedającym się sedanem marki, zaraz po tańszym modelu CLA. Od 1982 roku na całym świecie sprzedano ponad 12 milionów egzemplarzy C-Klasy i jej poprzednika, modelu 190.
oryg.: Ex-Pininfarina Designer’s Japanese V12 Hypercar Stays Manual In An Age Of Automatics
Twórca Enzo zbudował ultrawyjątkowy Kode89, łącząc stylistykę inspirowaną latami 80. i 90. z dedykowanym podwoziem oraz ręczną skrzynią biegów przy silniku V12.
oryg.: The Jeep Cherokee Just Returned Only to Be Replaced in 3 Years: TDS
Stellantis planuje wprowadzić kolejną generację Jeepa Cherokee w niezwykle krótkim czasie. Samochód będzie produkowany w USA na bazie innej architektury.
oryg.: Mahindra Is Going Hilux Hunting Worldwide With A Pickup That Costs $13,000 Less
Cenowo znacznie poniżej średniej wielkości rywali, ten pickup z ramą celuje w Hilux, jednocześnie przyznając, że może nie być najwytrzymalszy w klasie.
oryg.: An SUV you can buy with heart and head: get a Mazda CX-5 for £6k
Druga generacja CX-5 to elegancka i premium alternatywa dla niemieckich SUV-ów – a Twój egzemplarz możesz mieć już za 6000 funtów. Mazda sprzedała ponad pięć milionów egzemplarzy CX-5 od premiery tego komfortowego crossovera rodzinnego w 2012 roku, a ponad 100 000 z nich trafiło do brytyjskich klientów, z zdecydowaną większością stanowiącą drugą generację, która trafiła na tamtejszy rynek w 2017 roku. Ten SUV o właściwych wymiarach stanowił aż 25% sprzedaży Mazdy. To samochód, który robi niemal wszystko dobrze: jest komfortowy, przyjemny w prowadzeniu, luksusowy i oszczędny – a teraz ma do siebie także cenę, bo używane egzemplarze startują od 6000 funtów. A co powiemy na to, że może być nawet bardziej uniwersalny niż trzecia generacja CX-5, która właśnie zadebiutowała? CX-5 drugiej generacji to w gruncie rzeczy głęboki lifting pierwszej odsłony, ale zanosił on szereg przydatnych usprawnień, które sprawiają, że dopłata jest warta zachodu. Wpływająca na stylistykę MX-5 filozofia „Kodo” nadal wygląda sportowo i nowocześnie, z ostrymi liniami nadwozia, które szczególnie przyciągają wzrok w kolorze Soul Red; lifting z 2023 roku dodał charakterystyczne reflektory LED i modne matowe lakiery. Wnętrze CX-5 mierzy się z współczesnymi rywalami z Niemiec. Jakość materiałów, od wykończenia foteli po przełączniki, zasługuje na uznanie, a ergonomia i pozycja za kierownicą są wzorowe. Standardowy, 7-calowy system multimedialny z wcześniejszych aut wygląda dziś nieco przestarzale, ale wersja 10,25-calowa montowana od 2019 roku jest bardziej porównywalna z tymi, które znajdziemy w nowych odpowiednikach – z tą zaletą, że obsługuje się ją satysfakcjonującym w obsłudze pokrętłem, jak w dawnych BMW. Pod względem praktyczności długi rozstaw osi czyni CX-5 równie przestronnym, co Ford Kuga i Volkswagen Tiguan, a relatywnie wysoki dach oznacza, że nawet wysocy dorośli poradzą sobie na tylnej kanapie. Do tego dwustopniowy mechanizm regulacji oparcia pozwala pochylić siedzenia, wymieniając część przestrzeni bagażowej na dodatkowy komfort pasażerów z tyłu. Z 506 litrami pojemności bagażnika do linii pasów bezpieczeństwa, płaską podłogą i indywidualnie składanymi fotelami, można przewozić duże ładunki bez konieczności składania całej tylnej kanapy. Z pełnym obciążeniem i pasażerami CX-5 wciąż robi wrażenie. To frajda prowadzić go po krętej drodze krajowej, dzięki bezpośredniemu i komunikatywnemu układowi kierowniczemu oraz sprawnemu podwoziu z dobrą kontrolą nad nadwoziem w zakrętach, a także fantastycznej manualnej skrzyni biegów dla tych, którzy wolą zmieniać biegi sami. Na autostradzie samochód jest zaskakująco wygłuszony, z dobrze tłumionym hałasem wiatru i zawieszeniem, które uspokaja się, by minimalizować drgania i nerwowość. Jedynie lekko chropowate prowadzenie na niskich prędkościach jest rozczarowujące. Na rynku wtórnym benzyniaki przewyższają liczebnie diesle, ale w roli rodzinnego transportera to jednostka wysokoprężna będzie prawdopodobnie strzałem w dziesiątkę. Choć płynne w pracy, zarówno 2.0-litrowy silnik benzynowy o mocy 163 KM, jak i 2.5-litr o mocy 191 KM są bardziej pragnące paliwa niż zhybrydyzowani rywale: spodziewaj się ok. 40 mpg z napędem na przednią oś w wersji 2.0 i ok. 35 mpg z napędem 4x4 w wersji 2.5. Poza miastem wolnossące benzyniaki mogą wydawać się nieco pozbawione tchu w SUV-ie tej wielkości, więc 2.2-litrowy diesel jest znacznie przyjemniejszy w prowadzeniu. Wersja z napędem na przód i mocą 148 KM jest elastyczna i potrafi osiągnąć ok. 55 mpg na dłuższych trasach, podczas gdy wariant 4x4 o mocy 181 KM zapewni raczej ok. 50 mpg. Crossovery tego rodzaju często kupuje się rozumem, ale CX-5 to jeden z tych rzadkich przykładów, które trafiają też do serca. To nie do końca MX-5 na wysokich nogach, ale imponuje połączeniem dynamiki jazdy z hatchbacka, stylizacji, komfortowego wnętrza, rozsądnych kosztów eksploatacji i przyzwoitej praktyczności.
oryg.: Hyundai Ioniq 3: Renault 5 rival to offer 208-mile range for £22k
Mały samochód elektryczny oferuje do 498 km zasięgu i 441 litry pojemności bagażnika. Nowy elektryczny supermini Hyundaia, Ioniq 3, będzie kosztował 22 495 funtów, gdy trafi do sprzedaży w Wielkiej Brytanii w najbliższych tygodniach. Model został pozycjonowany jako rywal dla gamy elektrycznych hatchbacków, od małego Renaulta 5 po większego Volkswagena ID 3 – i przy długości 4,15 m oraz wysokości 1,51 m plasuje się dokładnie pomiędzy nimi. Niecodzienna sylwetka została przez Hyundaia określona mianem „aero-hatch”, nowej, smukłej formy stworzonej z myślą o maksymalizacji wydajności aerodynamicznej. Podejście to zaowocowało pochyłą linią dachu, podobną do tej z modelu Hyundai Veloster, kończącą się wyraźnym spojlerem typu kaczy ogon. Tylny rant jest wtopiony w krawędź bagażnika, ale topowe wersje N Line otrzymają jej przedłużenie dla bardziej sportowego wyglądu. Z kolei przód samochodu został wyrzeźbiony tak, aby mieć jak najmniejszą powierzchnię czołową. Wysiłki te przyniosły współczynnik oporu powietrza wynoszący 0,26, co jest lepszym wynikiem niż w przypadku mniejszego, ale masywniejszego Renaulta 5 (0,29). W rezultacie Ioniq 3 ma oferować zasięg 335 km na jednym ładowaniu w wersji ze standardowym akumulatorem 42,2 kWh. Wersja o długim zasięgu, której pakiet 61 kWh umożliwia przejechanie 498 km, będzie kosztować od 25 745 funtów – lub 24 245 funtów, jeśli samochód zakwalifikuje się do 1500 funtów dotacji z rządowego programu Electric Car Grant. Główny projektant stylistyki zewnętrznej, Manuel Schöttle, powiedział, że Hyundai rozpoczął pracę nad Ioniqem 3 od najbardziej wydajnego aerodynamicznie kształtu, ale dodał, że „ważne było, aby upewnić się, że nie wygląda jak mydło”. Stwierdził, że to pierwszy elektryczny Hyundaia zaprojektowany w Europie, a jego kształt powstał w oparciu o nowy język stylistyczny marki Art of Steel. Radykalna sylwetka przyniosła jednak kilka kompromisów we wnętrzu Ioniqa 3. Na przykład pochyła linia dachu zmniejszyła przestrzeń bagażnika, a mały przód połączony z konfiguracją napędu na przednią oś oznaczał brak miejsca na przedni bagażnik (frunk). Rozwiązaniem było stworzenie dużej przestrzeni ładunkowej pod podłogą, podobnej do „Gigabox” w Fordzie Puma Gen-E, co zwiększyło ładowność z 322 do 441 litrów. Kąt nachylenia dachu ograniczył również przestrzeń w tylnej części kabiny, dlatego Hyundai wyfrezował fragment wykończenia sufitu, aby zyskać kilka milimetrów więcej miejsca nad głową. Wnętrze Ioniqa 3 zostało zaprojektowane tak, aby odwrócić uwagę kierowcy od jak największej liczby rozpraszaczy. Główny projektant wnętrz, Victor Andrean, powiedział, że filozofia „ręce na kierownicy, oczy na drodze” wymusiła przemyślenie układu deski rozdzielczej. Efektem jest cienki, nowy cyfrowy panel wskaźników umieszczony wyraźnie wyżej niż w obecnych Hyundaiach; połączono go z mniejszą kierownicą, co daje układ podobny do i-Cockpit Peugeota. „Umieszczamy go nad kierownicą, a nie wewnątrz niej, jak w konwencjonalnym samochodzie” – mówi Andrean. „To duże wyzwanie w kwestii unoszenia wzroku i głowy w górę; patrzysz o kilka stopni wyżej [gdy oglądasz panel]. To znacznie bliższe drodze”. Ekran systemu multimedialnego Ioniqa 3 o przekątnej 12,9 cala to również pierwszy, który wykorzystuje nowy system operacyjny Hyundaia Pleos oparty na Android Auto. Pozwoli to na nowe funkcje, takie jak instalowanie aplikacji natywnie w samochodzie, zamiast korzystania z lustrzanego odbicia smartfona – choć ta opcja nadal jest dostępna. Pod ekranem znajduje się zestaw fizycznych przełączników sterowania klimatyzacją i mediami. „Taktyczne odczucie przycisków jest bardzo ważne, a myślę, że [rynek] europejski naprawdę tego potrzebuje” – dodaje Andrean. Ioniq 3 trafi do Wielkiej Brytanii latem. Samochody w wersji Standard Range będą korzystać z silnika o mocy 145 KM, co pozwala na przyspieszenie 0–100 km/h w 9,0 s, podczas gdy wersje Long Range otrzymają bardziej wydajną wariant o mocy 132 KM. Moc ładowania pierwszej z nich wynosi maksymalnie 119 kW, a druga może przyjąć 110 kW, co daje czasy ładowania od 10 do 80% wynoszące odpowiednio 29 i 30 minut. Nie jest jeszcze wiadome, czy gorąca wersja N dołączy do gamy jako rywal dla Alpine A290 i Volkswagena ID Polo GTI, choć Schöttle powiedział, że „zawsze widzi potencjał na coś bardziej sportowego
oryg.: Next Mini Cooper to be inspired by 2001 'R50' – and could go RWD
Wizualizacja Autocara pokazuje, jak mógłby wyglądać nowy Mini inspirowane modelem z 2001 roku. Przejście na nową platformę Gen6 od BMW będzie przełomowym momentem dla marki, która wybierze „optymalny” układ napędowy. Mini rozpoczęło prace nad następną generacją Coopera, która ma zadebiutować w najbliższych latach, przynosząc najważniejszą transformację od czasu przejęcia marki przez BMW trzy dekady temu: zmianę napędu z przedniego na tylny. Szefowie marki zapewniają jednak, że nowy samochód pozostanie wierny korzeniom brandu. Obecny hatchback zadebiutował w 2024 roku z wyborem silników spalinowych i elektrycznych – ten drugi był wówczas jednym z nielicznych małych samochodów elektrycznych na rynku. Jego jedynym prawdziwym rywalem był Fiat 500e, ale cenowo konkurował również z większymi alternatywami, takimi jak Peugeot e-208 i Cupra Born. Od tego czasu na rynku pojawiła się cała fala elektrycznych aut segmentu B, a wiele z nich – takich jak Renault 5 i Fiat Grande Panda – oferuje porównywalny styl, prowadzenie i wyposażenie oraz większy zasięg za podobne pieniądze. Mini odpowiedziało obniżkami cen, a planowany jest lifting, który odświeży Coopera w ciągu najbliższych dwóch lat, ale presja rośnie, gdy nowi konkurenci wchodzą do segmentu małych EV, w tym modele takie jak Volkswagen ID Polo, Cupra Raval i Kia EV2. W połączeniu z siłą chińskich nowicjuszy, takich jak BYD i Geely, konkurencja zmusiła do najbardziej radykalnego przemyślenia flagowego modelu Mini od pokoleń. „Rozpoczęliśmy prace nad następną generacją Mini, a teraz następuje przegląd całego portfolio” – potwierdził nowy szef designu Holger Hampf w rozmowie z Autocarem, wyjaśniając, że w międzyczasie wykorzysta falę liftingów i nowych wariantów, aby wyznaczyć ton przyszłości brytyjskiej marki. Techniczna reinwencja Każda dotychczasowa odsłona Mini miała napęd na przednie koła, a zwinność i inteligentne rozplanowanie wnętrza były kluczowe dla tożsamości samochodu przez ostatnie siedem dekad, ale teraz ma się to zmienić. Obecny Cooper Electric jest produkowany przez partnera joint-venture, Great Wall Motor, w Chinach, na dedykowanej platformie z napędem na przód, którą dzieli z crossoverem Aceman. W przypadku następnej generacji hatchback ma trafić na nową, natywnie tylnonapędową platformę Gen6 od spółki-matki BMW, która stanowi podstawę dla nowych elektrycznych samochodów marki Neue Klasse – począwszy od SUV-a iX3 i sedana i3. Platforma Gen6 obecnie nie przewiduje samochodów z napędem na przednie koła. Silniki tylne używane w iX3 i nadchodzącym sedanie i3 mają skrzynie biegów, ale mniejsze jednostki napędowe montowane na przednich osiach wariantów AWD tych samochodów ich nie mają. Inżynierowie BMW Group powiedzieli Autocarowi podczas premiery Gen6, że firma nie ma planów opracowania wykonalnej przedniej jednostki napędowej, co może zmusić Mini do dokonania przełomowej zmiany. Jak wcześniej informował Autocar, hatchback BMW 1 Series – który obecnie dzieli platformę UKL ze spalinowym Mini – ma powrócić do napędu na tylną oś, zyskując wariant elektryczny na nowej platformie, a szef rozwoju BMW Joachim Post wcześniej mówił Autocarowi, że Mini może pójść tą samą drogą. „Zobaczymy, co przyniesie przyszłość” – powiedział, pytany o możliwość napędu na tylną oś w następnym Coopera. Sugerował, że firma wybierze „optymalne rozwiązanie dla pakietu” i dodał, że „czysta przyjemność z jazdy” jest priorytetem dla przyszłych modeli. Decyzja ta będzie miała również znaczące konsekwencje dla spalinowego Coopera, który ma pozostać w produkcji przez lata 30. XXI wieku – prawdopodobnie z dodaniem napędów hybrydowych, nadal napędzających przednie koła. Chociaż dzielą fundamentalny design, obecny spalinowy Cooper to gruntownie przebudowana wersja samochodu poprzedniej generacji, podczas gdy elektryczny Cooper opiera się na platformie chińskiego joint-venture; wybór nowej architektury BMW może pogłębić różnice w wyglądzie obu modeli. Znany wygląd Niezależnie od jakiejkolwiek technicznej rewolucji, Hampf jest stanowczy w swoim zaangażowaniu w utrzymanie charakterystycznego wyglądu marki. „Możesz zapytać Brytyjczyka, Niemca lub Włocha, możesz zapytać pięciolatka, a on rozpozna Mini na podstawie proporcji samochodu” – powiedział Autocarowi. „Szczególnie w przypadku trzydrzwiowego hatchbacka, to bardzo krótki samochód z kołami na rogach, krótkimi zwisami i niektórymi charakterystycznymi elementami, takimi jak wyraz twarzy. To jest dla mnie najważniejsze: połączenie okrągłych reflektorów i atrapy”. Odnosząc się do przyszłych wersji flagowego hatchbacka, dodał: „Każdy pięciolatek będzie wiedział, że to Mini. Moim zadaniem jest traktowanie go z szacunkiem”. Hampf powiedział, że jego „priorytetem numer jeden” jest utrzymanie proporcji Mini i „to jest nie do negocjacji”. Długoletnie zaangażowanie Mini w design retro stanie się również cnotliwym kręgiem w następnej generacji hatchbacka. Hampf zasugerował, że model będzie czerpał inspirację z „R50”, pierwszego Mini pod skrzydłami BMW. Powiedział: „Wielu ludzi tam na zewnątrz w rzeczywistości nie wspomina klasycznego Mini, ale mają wspomnienie jednego z Mini, które zrobiliśmy w ciągu ostatnich 25 lat pod wodzą BMW. Zadbam o nawiązanie do tej przeszłości. I nie chodzi o to, że staniemy się vintage, wcale nie. To interpretacja na nowoczesny sposób tego, co zrobiliśmy: sprytne wykorzystanie przestrzeni lub niektóre zaskakujące elementy wywołujące uśmiech w samochodzie. Z pewnością odrobina brytyjskości”. Hampf zasugerował również chęć zmniejszenia Coopera. Zapytany o koncepcję Rocketman z 2011 roku, trzydrzwiowy samochód o długości zaledwie 3,4 m, powiedział: „Dyskusja o rozmiarach Mini, że staje się mniejszy, większy i tak dalej, mamy ją każdego dnia”. Dodał, że istnienie większego SUV-a Countryman pokrywa luki marki „tam, gdzie Cooper w niektórych przypadkach użytkowych zawodzi”. Cooper musi jednak nadal być w stanie pomieścić struktury bezpieczeństwa i technologie wspomagania kierowcy wymagane w dzisiejszych samochodach i nie może całkowicie poświęcić praktyczności na rzecz designu. „Może to jest moje osobiste przekonanie, ale Mini zawsze było dobre na wyjście rano na targi, odwiezienie dzieci do szkoły i pójście wieczorem do opery” – powiedział Hampf. „Nie mówię, że pójście w stronę mniejszego rozmiaru nie jest możliwe, ale musi to też pasować do dzisiejszego stylu życia”. Sugerował, że zaangażowanie Mini w kompaktowość oznacza, że opcja nadwozia trzydrzwiowego – jedna z nielicznych takich aut segmentu B pozostałych na sprzedaży w Europie – przetrwa do kolejnej generacji. Mniejszy samochód to „produkt, o który zawsze dbamy tak bardzo, jak to możliwe”, dodał, mówiąc, że „zawsze będzie naszym kotwicą”.