Toalety Tesli i ochrona zwierząt: moja przygoda z Modelem Y to po prostu wygoda
oryg.: Tesla toilets and pet protectors: my Model Y experience is just easy
Tak, toaleta. To brzmi dziwnie, ale pokazuje, jak mocno marka skupia się na komforcie użytkownika samochodów elektrycznych. Tesla ma talent do wyprzedzania konkurencji w segmencie EV. Początkowo przewagę dawało jej bycie pierwszą masową marką aut elektrycznych. Potem przyszedł własna sieć ładowarek Supercharger, oferująca tańsze, prostsze i bardziej niezawodne ładowanie niż zewnętrzni operatorzy, bez konieczności pobierania nowej aplikacji czy używania karty płatniczej. Szybki i łatwy sposób zakupu auta bezpośrednio od Tesli oraz równie prosta obsługa za pomocą aplikacji oddaliły firmę od rywali. A teraz mamy kolejną ewolucję: toaletę Tesli. Zlokalizowana tuż przy autostradzie M1 w centrum ogrodniczym na północ od Luton, pierwsza toaleta oznaczona logiem Tesli wkrótce otwiera drzwi. Będzie otwarta w godzinach pracy centrum, a po godzinach dostępna za pomocą kodu, który znajdziesz na ekranie swojego auta. Zainstalowany ma być też automat z przekąskami. Niektóre toalety nie zmienią losów marki, ale symbolizują chęć eksperymentowania i poprawiania komfortu użytkowników. Wiele ładowarek nie ma żadnych towarzyszących udogodnień, przez co ich instalacja wydaje się niepełna. Szersze doświadczenie użytkownika Tesli to to, co podoba mi się najbardziej w użytkowaniu naszego Modelu Y i co czyni ten test tak ciekawym. Jak pisałem w poprzednim raporcie, wiele aut elektrycznych tej wielkości i kształtu jest podobnych pod względem wyglądu i prowadzenia, więc producenci muszą robić coś, by się wyróżnić. Kilka innych funkcji w Modelu Y zaczyna teraz świecić przykładem. Jedną z nich jest tryb Pet mode, pozwalający zostawić psy w aucie, gdy załatwiasz sprawy. Bez względu na to, jak chłodno jest we wnętrzu, nigdy nie zostawiłbym psa samego w aucie, ale pasażera? Czemu nie. Gdy telefon służy jako klucz, auto blokuje się, gdy odejdziesz. Jeśli jednak przy wyjściu włączysz Pet mode, Twój pasażer może cieszyć się chłodem bez wzbudzania alarmu czy konieczności zostawiającego się pracującego silnika. Jeśli grzecznie poczeka, możesz go nagrodzić po powrocie. Jedna funkcja, która na początku była ciekawostką, wkrótce stała się utrapieniem – dopóki nie zrozumiałem, jak jej używać. Tryb Sentry wykorzystuje kamery auta do celów monitoringu, zapewniając bezpieczeństwo i spokój ducha, gdy zostawiasz Teslę w miejscu, w którym wolałbyś jej nie zostawiać. Jeśli ktoś zbliży się zbyt blisko, otrzymasz powiadomienie, a później możesz nadrobić zaległości, oglądając nagrania zapisane na ekranie dotykowym. Zaparkowany pewnego słonecznego ranka w North Norfolk, tryb Sentry uruchomił się po raz pierwszy, gdy kamper zaparkował zbyt blisko na komfort – i nie trzeba było weryfikować VAR-em, że doszło do kontaktu, choć lekkiego. Żadnej notatki nie zostawiono. Zniszczeń też nie było, więc nie było powodów do dalszych działań, ale ta funkcja przyda się, jeśli znajdziesz wgniecenie, którego wcześniej nie było. Problem polega na tym, że jeśli używasz trybu Sentry ciągle – jak ja robiłem – to naprawdę wyczerpuje baterię. Na początku nie połączyłem faktów i zastanawiałem się, dlaczego ok. 10% zasięgu zniknęło w nocy. Nie chodziło o wyświetlane mile, które zawsze są zmienne z powodu klimatu itd., ale o rzeczywisty stan naładowania. Wizyta w Gemini AI w celu opisania objawów wyczerpywania baterii dała mi odpowiedź, wskazując na rozkład zużycia energii w Modelu Y od ostatniego ładowania. Prawie 40 km zasięgu zniknęło, gdy auto stało zaparkowane przez mniej niż 24 godziny, w porównaniu do jednego kilometra zużytego na wstępne ogrzewanie auta. Teraz tryb Sentry jest domyślnie wyłączony i oszczędzam go na nieco bardziej podejrzanych parkingach lub ulicach, które odwiedzam. Nie twoja sprawa, jak często to bywa...