Kluczowe decyzje motoryzacyjne, które musi podjąć nowy premier Andy Burnham
oryg.: The key automotive policies new PM Andy Burnham must decide on
Andy Burnham objął stanowisko nowego premiera Wielkiej Brytanii, a jedna z jego pierwszych decyzji będzie miała konsekwencje dla brytyjskich kierowców. Zarządził zniesienie podatku VAT z rachunków za energię elektryczną w gospodarstwach domowych. Podatek ten wynosił wcześniej 5%, a jego obniżenie do zera pozwoli przeciętnemu gospodarstwu domowemu zaoszczędzić około 45 funtów rocznie – według szacunków rządu. Choć potencjalne oszczędności są niewielkie, ruch ten został przyjęty z uznaniem w niektórych kręgach jako sygnał zaangażowania Burnhama w obniżenie kosztów utrzymania, a wraz z nimi również kosztów motoryzacji. David Martell, CEO dostawcy domowych ładowarek Andersen, powiedział, że oszczędności dla kierowców samochodów elektrycznych pokonujących duże dystanse mogą wynieść około 40 funtów. „To może nie brzmieć przełomowo, ale to kierunek zmian jest istotny” – stwierdził Martell. Gurjeet Grewal, szef Octopus Electric Vehicles, ocenił, że zmiana oznacza, iż „argumenty finansowe za przejściem na elektromobilność nigdy nie były silniejsze”. W programie BBC Radio 4 sekretarz transportu Heidi Alexander powiedziała, że decyzja o obniżeniu VAT oraz wprowadzeniu krajowego limitu cen biletów autobusowych to „sygnał intencji rządu Burnhama”. Mimo że zmiana w VAT została generalnie przyjęta pozytywnie przez branżę motoryzacyjną, niektórzy apelują o większe wsparcie dla osób, które nie mogą ładować swoich aut elektrycznych w domu. Kierowcy korzystający z ładowarek publicznych nadal płacą 20% VAT. Specjalne taryfy dla ładowania domowego były już znacznie tańsze niż punkty publiczne, ale teraz różnica ta jeszcze się powiększyła. Według grupy branżowej ChargeUK ceny ładowania publicznego wzrosły o 38% od 2020 roku. Victoria Edmonds, CEO grupy lobbingowej EVA England, powiedziała, że transformacja w kierunku elektromobilności „nie może być sprawiedliwa, dopóki ludzie płacą znacznie więcej tylko dlatego, że nie mogą ładować w domu”. Edmonds wskazała na „znaczne podatki, opłaty i koszty energii, z jakimi mierzą się operatorzy ładowarek”, jako na kluczowe bariery w obniżeniu kosztów ładowania publicznego. Profesor David Bailey z Birmingham Business School nazwał VAT na ładowanie publiczne „podatkiem od okoliczności”. Dodał, że nadszedł czas, aby „raz na zawsze zakończyć podział w opodatkowaniu ładowania aut elektrycznych”. Obniżenie VAT na ładowanie publiczne okazało się już kontrowersyjne. W marcu trybunał podatkowy orzekł, że firma Charge My Street (CMS) powinna być opodatkowana stawką 5%, a nie 20%, ponieważ mieściła się w progu przewidzianym dla odbiorców domowych. HMRC odwołało się od tej decyzji. Kwestia VAT to tylko jeden z wielu problemów motoryzacyjnych, na które administracja Burnhama musi udzielić odpowiedzi. Premier jeszcze nie odniósł się bezpośrednio do stanu motoryzacji w Wielkiej Brytanii, ale on i jego ministrowie sugerowali kontynuację polityki ery Starmera, wprowadzając korekty mające na celu poprawę ogólnej jakości życia w kraju. Oto kluczowe punkty, na które warto zwrócić uwagę. Czy Burnham jest przychylny kierowcom? Mandat ZEV Mandat pojazdów o zerowej emisji (ZEV) pozostaje najważniejszym problemem dla producentów samochodów w Wielkiej Brytanii. Wymaga on szybkiego zwiększenia sprzedaży aut elektrycznych przez producentów, aby uniknąć wysokich kar. Miesiąc temu podawano, że rząd Keira Starmera zamierzał obniżyć cel sprzedaży aut elektrycznych na 2030 rok z 80% do zaledwie 50%, ale zobaczymy, czy administracja Burnhama zrealizuje tę zmianę. Lucy Powell, wiceprzewodnicząca Partii Pracy, powiedziała BBC, że Burnham będzie się trzymał manifestu, na podstawie którego wybrano Starmera – więc spodziewane jest, że zmiany, takie jak zgłoszone korekty w mandacie ZEV, pozostaną w planach. Produkcja Wysokie koszty energii i pracy, spadek wielkości rynku wewnętrznego oraz mandat ZEV zagroziły brytyjskim fabrykom samochodów. W ubiegłym roku w Wielkiej Brytanii wyprodukowano łącznie 764 715 pojazdów, co było najwolniejszym rokiem od 1952 roku. Rząd Starmera postawił sobie za cel zwiększenie produkcji do 1,3 miliona do 2035 roku, ale wymaga to ukierunkowanych działań. Mówiąc w Parlamencie w zeszłym roku, Jonathan Reynolds – który został ponownie mianowany na stanowisko ministra biznesu – powiedział: „Musimy poważnie podejść do kwestii zapewnienia, że Wielka Brytania jest miejscem do produkcji pojazdów”. W swoim pierwszym przemówieniu jako premier Burnham wskazał na „reindustrializację Brytanii” jako jeden ze swoich priorytetów. Biorąc pod uwagę, że samochody to najcenniejszy brytyjski towar eksportowy – o łącznej wartości 47,7 miliarda funtów w roku kończącym się w kwietniu 2026 r. – będzie to miało znaczące konsekwencje dla takich producentów jak JLR, Toyota i Nissan. Podatek drogowy dla aut elektrycznych Ministerstwo Skarbu niedawno zakończyło konsultacje w sprawie propozycji „eVED” – nowego podatku od samochodów elektrycznych i hybryd plug-in wynoszącego odpowiednio 3 i 1,5 pensa za każdy przejechany mil rocznie. Potwierdzono, że plany zostaną wdrożone w celu zastąpienia utraconych dochodów z akcyzy na paliwo, ponieważ znaczna część kierowców przeszła już na auta elektryczne. Kierowcy będą mogli szacować własny przebieg w ciągu pierwszych trzech lat eksploatacji samochodu, zamiast poddawać się oddzielnym kontrolom przebiegu. Później wykorzystywane będą dane z przeglądów technicznych MOT. Wprowadzono również dodatkową elastyczność dla flot firmowych. Biuro Odpowiedzialności Budżetowej wcześniej prognozowało, że eVED przyniesie 1,1 miliarda funtów w roku podatkowym 2028-29, ale również stwierdziło, że środek ten może zmniejszyć sprzedaż aut elektrycznych o 440 000 sztuk do marca 2031 roku. Society of Motor Manufacturers and Traders stwierdziło, że mieszanka eVED i mandatu ZEV to „gorzka recepta na utrzymanie – a co dopiero przyciągnięcie – globalnych inwestycji w Wielkiej Brytanii”. Bezpieczniejsze drogi W Wielkiej Brytanii jest obecnie ponad milion dziur w jezdni. Rząd Starmera przeznaczył 7,3 miliarda funtów na drogi w ciągu najbliższych czterech lat i namawiał rady do rozważenia długoterminowych środków zapobiegawczych zamiast doraźnych napraw. Jednak według ekspertów problem leży głębiej i potrzebne są większe inwestycje na całkowitą modernizację sieci drogowej. Tymczasem posłowie rozważają pójście w ślady Walii i przyjęcie domyślnego limitu prędkości 32 km/h (ok. 32 km/h) w całej Anglii, podkreślając korzyści dla bezpieczeństwa i redukcję poważnych wypadków.