← Wszystkie newsy
Najlepsze samochody British Leyland – tak, naprawdę
Autocar Aktualności

Najlepsze samochody British Leyland – tak, naprawdę

oryg.: The best cars from British Leyland - yes, really

Logo BL może nie budzić takiego kultu jak inne marki, ale warto uczcić najlepsze konstrukcje tego producenta. British Leyland: dla twórców „Fawlty Towers”, magazynu „Private Eye” i każdego, kto w latach 70. szukał symboli upadającej Wielkiej Brytanii, był to niekończący się źródło żartów. Tymczasem po oficjalnym utworzeniu 55 lat temu, 13 maja 1968 r., firma przez krótki moment była drugim co do wielkości producentem samochodów poza USA (zaraz po Volkswagenie). BLMC powstała z fuzji Leyland Motor Corporation i British Motor Holdings, dwóch wówczas największych w pełni brytyjskich grup motoryzacyjnych. W wyniku tego przemysłowego kolosa pod jednym dachem znalazły się marki Austin, Morris, MG, Triumph, Rover, Jaguar, Land Rover, Riley, Wolseley, Vanden Plas i Daimler, a także liczne przedsiębiorstwa transportowe i inżynieryjne. Trudna do strawienia fuzja, ogromne niedofinansowanie i koszmarowe strajki sprawiły, że firma kurczyła się szybciej niż jezioro podczas australijskiej suszy. To jednak nie przeszkodziło w powstaniu kilku ciekawych maszyn, z których część stała się legendarnymi modelami, zanim w 1986 r. wykreślono coraz bardziej nadszarpnięte wizerunkiem nazwisko British Leyland (BL). Zobaczmy najlepsze z nich. Historia w formie przeglądu zdjęć – kliknij strzałkę w prawo, aby kontynuować. Austin 1300 GT (1969) „Ten jedyny GT, który po prostu musiał powstać”. Tak brzmiały reklamy Austina 1300 z winylowym dachem, imitacją felg aluminiowych i dwoma gaźnikami, który pojawił się siedem lat po premierze oryginalnego, ogromnie popularnego „dużego Mini”, jakim był Morris 1100, przez wiele lat najlepiej sprzedający się samochód w Wielkiej Brytanii. Austin 1300 GT (1969) To dłuższy okres niż przeciętny cykl życia współczesnego auta, a model 1100/1300 zniknął z rynku dopiero pięć lat później. Samochód odniósł spory sukces mimo kiczowatych, modnych wówczas czarnych dodatków z matowego tworzywa i jest dziś wysoko ceniony. Jego 70 KM może dziś brzmieć skromnie, ale w tamtych czasach uprawniało ten model do miana hot hatcha. Innocenti Mini Cooper 1300 (1972) BL wycofał Mini Cooper w 1971 r., ale jego włoski partner Innocenti kontynuował produkcję modeli Cooper do 1975 r., wprowadzając w 1972 r. wersję Cooper 1300 o mocy 71 KM. Innocenti Mini Cooper 1300 (1972) Wersja znacznie lepiej wykończona niż brytyjski oryginał, wyróżniająca się sześcioma zegarami, tapicerką materiałową, felgami Rostyle, otwieranymi okienkami w słupkach i wieloma innymi detalami, dobrze sprzedawała się we Włoszech, Niemczech i Francji. Innocenti Bertone Mini (1974) Sukces Innocenti był tak duży, że marka zrobiła to, czego nie udało się BL – opracowała własnego następcę Mini. Zaprojektowany przez Bertone model wykorzystywał mechanikę Mini i miał niemal identyczne wymiary, ponieważ BL nie było stać na 1 mln funtów inwestycji potrzebnych do wydłużenia rozstawu osi. Ograniczyło to sprzedaż tego stylowego i dobrze wykonanego supermini, które przy dodatkowym wsparciu finansowym mogłoby zastąpić Metro, które pojawiło się sześć lat później. Jaguar XJ12 (1971) Jaguar XJ6 z 1968 r. zrobił duże wrażenie sportowym podwoziem, wygodą i subtelną elegancją, ale długo oczekiwany XJ12 był jasnym kandydatem do miana najlepszego samochodu świata. Niesamowita kultura pracy, dyskretna moc i wyrafinowanie dwunastu cylindrów można było mieć za nie połowę ceny włoskiego V12. Lista chętnych była ogromna. Jaguar XJ-S (1975) Nie dało się uniknąć rozczarowania modelem XJ-S – tym smukłym, dziwnie stylizowanym, szybkim cruiserem, który był pośrednim następcą legendarnego sportowego E-type’a. Jaguar XJ-S (1975) Nie dało się jednak również uniknąć faktu, że XJ-S radził sobie w roli eleganckiego, dalekodystansowego coupé lepiej niż jakikolwiek niemiecki czy włoski rywal, za ułamek ich ceny. Pozwalało to zaoszczędzić wystarczająco dużo, by zapełnić jego żarłoczny zbiornik paliwa. Leyland P76 (1973) Na początku lat 70. Australijczycy zaczęli upodobać sobie duże, amerykańskie sedany z V8, wystarczająco wytrzymałe na przetrwanie w outbacku. Leyland Australia rzucił wyzwanie GM’s Holden, Fordowi i Chryslerowi modelem P76 – ogromnym sedanem zdolnym do zmieszczenia 44-galonowej beczki z olejem i prowadzącym się lepiej niż wszyscy rywale. Leyland P76 (1973) Słaba jakość oraz przybycie „kat” z centrali BL sprawiły, że zwycięzca tytułu „Samochód Roku” magazynu „Wheels” został zamordowany zaledwie 18 miesięcy po premierze, wraz z fabryką w Sydney, w której go produkowano. MGB GT V8 (1973) To tuner Ken Costello wykazał wykonalność i atrakcyjność wpasowania silnika Rover 3.5 V8 pod maskę MGB, taka przeróbka skracała czas przyspieszenia 0-100 km/h o ponad 3 s w stosunku do seryjnego wyniku 12,1 s i podnosiła prędkość maksymalną do 209 km/h. MGB GT V8 (1973) BL potrzebowało czterech lat, by przeprowadzić taką samą konwersję; MGB GT V8 zadebiutował w 1973 r., akurat na czas kryzysu paliwowego, który studził zapał kupujących. Wyprodukowano tylko 2591 egzemplarzy, ale to najlepsza MGB. Land Rover Range Rover (1970) Wczesny przykład crossovera, łączący zdolności terenowe kozicy górskiej z modną, dostojną elegancją, komfortem samochodu klasy wyższej i osiągami pozwalającymi na jazdę 160 km/h. Jeden z garstki samochodów, które zapoczątkowały modę na SUV-y, i jedna z kilku prawdziwie światowych konstrukcji British Leyland. Land Rover Range Rover (1970) Firmie zajęły lata, by zrozumieć, co stworzyła, i to wykorzystać, a i tak zrobiły to głównie kolejne właściciele Land Rovera. Mimo to, jako jedyny w tym przeglądzie, model ten przetrwał do dziś. Rover SD1 (1976) To był samochód, który mógł uratować BL. Ferrari Daytona zainspirowało go, niemal do granic plagiatu, a lekki V8 w połączeniu z prostą, dobrze zaprojektowaną mechaniką dawał fantastyczny efekt. Ta dramatycznie świeża limuzyna klasy wyższej wygrywała z konkurencją w każdym aspekcie poza jednym: jakością. Rover SD1 (1976) Okropne materiały i standardy montażu podważyły świetny projekt, a regularne strajki i fatalna kontrola jakości zamieniły światowego lidera w smutnego przegranego. Triumph 2.5 PI (1969) Triumph i Rover były pionierami limuzyn klasy wyższej modelami 2000, a Triumph utwierdził swój sukces w Wielkiej Brytanii dzięki sprytnemu liftingowi autorstwa Michelottiego i pozornej nowoczesności wtrysku paliwa Lucas dla melodyjnej rzędowej „szóstki”. To dokładnie ta receptura, którą podążało BMW, z tą różnicą, że maszyny z Monachium nie wymagały regularnych wizyt lawet. Triumph Dolomite Sprint (1973) Kolejny wyzwanie dla BMW, napędzany na tylną oś, 16-zaworowy Sprint sprytnie zbudowany na bazie przednionapędowego Triumpha 1300. Winylowy dach, seksowne felgi i spoiler maskowały niedoskonałości, a Sprint był atrakcyjną, tańszą alternatywą dla BMW 2002 Tii. Triumph Dolomite Sprint (1973) Wygrał też British Touring Car Championship. Model ceniony, ale BL nie zdołał opracować ani wprowadzić następcy. Triumph Stag (1970) Przekształcenie eleganckiego, czterodrzwiowego sedana w jeszcze bardziej elegancki kabriolet 2+2 było inspirującym pomysłem, a zastąpienie rzędowej „szóstki” z Triumpha 2000 ryczącym V8 3.0 dopełniło tej wyśmienitej kompozycji. Dopóki brytyjski V8 się nie gotował – błędnie umieszczony czujnik temperatury zagrażał całemu silnikowi. Triumph Stag (1970) To wystarczyło, by Stag odniósł porażkę w USA. Był i jest nadal ładniejszy niż ówczesny Mercedes SL, który był tańszy, ale jakość zawsze wygrywa. Triumph TR8 (1979) Ekstremalnie indywidualny (lub dziwacznie indywidualny) TR7 zyskał na wartości po „dekapitacji”, a spektakularnie po wymianie rzędowego silnika Triumph na V8 od Rovera. Triumph TR8 (1979) Moc, osiągi i brzmienie poprawiły się niepomiernie, a lekki aluminiowy V8 nie wpłynął negatywnie na zwrotne prowadzenie auta. Kolejny obiecujący model BL przedwcześnie skrócony. Wolseley 2200 (1975) Jeśli chodzi o modernizacje, zastąpienie Austina 1800/2200 serią 18/22 było tak dramatyczne, jak wymiana zabytkowego, wypełnionego końskim włosiem łóżka czteropostawowego na podgrzewaną materac wodną. Zainspirowany koncepcem Zanda z 1970 r., ten zadziwiający, klinowaty sedan zebrał dobre recenzje i długą listę oczekujących, zanim usterki techniczne go pogrzebały.

To skrót — pełny artykuł i zdjęcia są u wydawcy. Tłumaczenie tytułu i zajawki jest automatyczne.